poniedziałek, 12 października 2009

AYSTENT ON -CIESZYN A CENTRA NIEZALEŻNEGO ŻYCIA & AON

27-28 maja 2009- KONFERENCJA UŚ - CIESZYM - - Asystent ON – kompetencje, zadania, oczekiwania - PODCZAS KONFERENCJI - WYSTAWA PRAC PLASTYCZNYCH Fundacja „Forma T” – „Miej Obraz Osoby Niepełnosprawnej MOON”.... SPIS PRAC -CIESZYN -27.05.2009
25.05.2009-10-03 TWÓRCOWNIA W CIESZYNIE w ramach MOON 1. KASIA BANASIK „NIE ZOSTAWIAJ MNIE TU” olej na płycie (miś bez oka na krześle) 2.WOJCIECH BIEŃCZYK „OKNA”, akryl na płycie, 2006 3. SŁAWEK GÓRALEWSKI , MARIUSZ RYŚ & RESZTA „BAJKA O ŻÓŁTEJ MYSZY” akryl na płycie 2006 4. ROBERT KARKOSZKA „MAURYCY” STUDIUM KOBIETY, akryl na płycie 5. MIRON KOŚCIELNY „ODBARWIANIE SENTYMENTU” akryl na płycie (martwa natura w zielonej tonacji) 6.ZYGMUNT SKWAREK „BEZ TYTUŁU” AKRYL NA PŁYCIE 7. MANTYKORA „NIEWIDOCZNI OPIEKUNOWIE” olej na płótnie 2005 8. AGNIESZKA SROKA &I MIRON KOŚCIELNY „PONAD NAMI” akryl, deska 9. AGNIESZKA SROKA „SYLVIA” „CZAS OGNIA” 2005 –kredka na czarnym papierze, oprawiane w szybę 10. PIOTR DUDEK „DUDKACY” „W STRONĘ NIEBA” olej na płótnie 11. IRENA MATEJKO „ANIELSKIM OKIEM” MANDALA, akryl na płycie

Asystent jest również potrzebny tym twórcom, którzy nie radzą sobie w życiu codziennym z powodu niepełnosprawności ruchowej...

Sztuka daje niezależność wewnętrzną, ale potrzebna jest pomoc "zewnętrzna"
wzór: CENTRA NIEZALEŻNEGO ŻYCIA 

pra POCZĄTEK KSIĘŻYCOWEGO PROJEKTU

POCZĄTEK KSIĘŻYCOWEGO PROJEKTU „Miej Obraz Osoby Niepełnosprawnej” to hasło- klucz wielofunkcyjny do wielu drzwi. MOON narodził się podczas rozmowy w sali konferencyjnej pewnego biura poselskiego Mantykora rozglądając się po pustych ścianach zaproponowała, żeby je wykorzystać na wystawę prac Twórcowników. Pomysł został natychmiast podchwycony. Gdyby pan Sekretarz miał wtedy młotek- pewnie natychmiast wbity został gwóźdź na pierwszy obraz. Idea : wykorzystanie pustych ścian w bezpiecznym miejscu odwiedzanym przez VIP-y, miejscu, które jest miejscem nobilitującym. Miejsce to może służyć jako przesłanie poprzez ksieżycowych posłańców -którzy wiszą na ścianach z metryczkami MOON. Obrazki, szkice,zabawy językowe, wyborne trupy -pod prąd w latach komuny Mantykora zawsze krążyła wokół interdyscyplinarnych mostów, w pod dachem domu rodzinnego założyła Strych pod 13 dla outsiderów….lata 70-te Mantykora dawno temu, jako Barbara Kościelna na V i VI roku studiów na ŚLAM organizowała razem z dr Olkiem Sowulą (obecnie chirurg miękki) Wystawę Twórczości Plastycznej Medyków -bez względu na stopień naukowy- więc studentów medycyny i profesorów....ale nie ma ani jednego zdjęcia z wystaw. Wystawiał z nami swoje piękne rzeźby prof. Ginko i student Jerzy Wilgus- obecnie wzięty chirurg plastyczny. Mantykora była na tych wystawach jedyną osobą –twórcą poruszającą się o kulach- ale wtedy to było określane jako kalectwo a nie niepełnosprawność...bo to słowo nie istniało w języku polskim, a na studiach kaleki musiały być dużo lepsze od tzw zdrowych. Zdjęć nie mamy, pewnie nikt o to nie dbał, to był rok 1979 i 1980…
+++++++++++++ i i
i gęby

niedziela, 21 czerwca 2009

Alfred Kubin - obraz Po Tamtej Stronie ołówkiem i piórem pisany w ekstazie schizofrenii

Sztuka to wentyl bezpieczeństwa.
ALFRED KUBIN RYSUNKI a schizofrenia -
Alfred Kubin, znakomity austriacki rysownik i malarz, urodził się 10 kwietnia 1877 roku w Litomierzycach (północne Czechy), zmarł w 1959 roku w Zwickledt (Austria). Dał się poznać jako utalentowany malarz (wchodził w skład monachijskiej grupy ekspresjonistów „Der Blaue Reiter" — Błękitny Jeździec,(m.in. Wassily Kandinsky i Paul Klee); „celem naszym jest pokazanie, jak wewnętrzne pragnienie artystów realizuje się na różne sposoby"), lecz bardziej zwracał na siebie uwagę oryginalnymi grafikami — i tak już pozostało;
nawet gdy po opublikowaniu Po tamtej stronie spotkał się z uznaniem Hermanna Hessego... W grafikach Kubina widoczne są nie tylko reminiscencje z dzieł jego mistrzów: Muncha, Goyi, Breughela, lecz także pewne echa, niejako kontynuacje i cytaty z Rembrandta, Rubensa. Uznano go za prekursora surrealizmu; ...
, groteskowymi wizjami pełnymi makabryczności, demonizmu, mistycyzmu i jednocześnie obsesji seksualnych. Ilustrował w ten sposób dzieła minn Nerval, Trakl, Hoffmann, Meyrink, Poe, Kafka, Gogol. Wraz z członkami Błękitnego Jeźdźca ilustrował też wydaną w 1918 roku Biblię. Oto krótkie streszczenie fabuły Po tamtej stronie. Na zaproszenie kolegi gimnazjalnego, Klausa Patery, rysownik udaje się wraz z żoną w podróż do Perły, stolicy Państwa Snu - obywatele, którymi są „nieszczęśnicy skłóceni z sobą i światem", histerycy, neurastenicy, hipochondrycy, polityczni uciekinierzy, spirytyści, „zblazowani szukający podniet", oszuści, fałszerze, złodzieje, akrobaci, „piękne typy pijaków", awanturnicy, „rozszalałe zawadiaki", „ścigani w swych krajach mordercy". Za wyjątkiem autochtonów, enigmatycznych Niebieskookich...,Patera, rezyduje w pałacu, który — — za pomocą systemu podziemnych kanałów działa na wolę jego poddanych, którzy przeżywają jego sprzeczności wewnętrzne, cierpienia i nastroje. ....upadek Państwa Snu, jego rozkładu materialnego i duchowego, do czego przyczynia się zjawiający się tam Amerykanin, miliarder, „król konserw mięsnych" ....długotrwały sen, a potem w orgiastyczne szaleństwo. Tabuny zwierząt (najpierw wielkich, następnie robactwa) przeciągają jesteśmy świadkami tajemniczego rozpadu materii, decydujący pojedynek Amerykanina z Paterą i wszystko zapada się pod ziemię. Wnętrze "Delirium, zaczajone pewnie już we mnie od dawna, ujawniło się w ataku, którego główne stadium, przeplatane częstymi konwulsjami, pozostało mi nikłe i niewyraźne w pamięci. Przywidziało mi się, że jestem księciem Burbońskim, rezydującym na wyspie Borneo, co zaćmiło zupełnie świadomość mego rzeczywistego życia [...] w tym czasie wiele rysowałem i przenosiłem na papier upiorne pomysły i karykatury, odpowiadające tak dobrze memu żałosnemu nastrojowi [...] wszedłem do variéte, w poszukiwaniu obojętnego, hałaśliwego otoczenia, by rozładować wewnętrzny ucisk, który stawał się coraz silniejszy. I tam zdarzyło się mi się coś bardzo dziwnego psychicznie, a dla mnie decydujące, co do dziś niezupełnie pojmuję, chociaż wiele nad tym rozmyślałem. Kiedy mianowicie zaczęła grać niewielka orkiestra, ujrzałem z nagła całe otoczenie jaśniej a ostrzej, jakby w innym świetle. Na twarzach obecnych dookoła dostrzegłem znienacka zaskakującą zwierzoczłowieczość. Wszystkie dźwięki stały się osobliwie obce, wyzwolone ze swej przyczyny. [...] I wtem lawiną runęły na mnie wizje czarno-białych rysunków — niepodobna opisać, jakie tysięczne bogactwo podsuwała mi wyobraźnia. Spiesznie opuściłem teatrzyk, bo muzyka i światła przeszkadzały mi teraz, i zacząłem błądzić bez celu po ciemnych ulicach, nieustannie przy tym pokonywany, wręcz smagany przez tajemną siłę, która wyczarowywała w moim umyśle dziwaczne zwierzęta, domy, pejzaże, groteskowe i straszne sytuacje. .... kelnerki są to lalki woskowe, poruszane Bóg wie jakim mechanizmem, oraz że nielicznych gości (którzy jednak w moich oczach wyglądali wręcz na cienie) zaskoczyłem na szatańskich machinacjach. Całe tło zdawało się makietą, która miała jedynie ukryć właściwą tajemnicę — zapewne jakąś słabo oświetloną, podobną do stajni, krwawą jaskinię. Co mogłem utrwalić z tych wyobrażeń, zmieniających się z oszałamiającą lekkością, podczas gdy ja zachowywałem się najzupełniej biernie — to wyrysowałem kilkoma upamiętniającymi kreskami do notesu. ... Augustenstrasse zdawała mi się samorzutnie kurczyć, a dookoła miasta olbrzymim koliskiem powyrastały góry. [...] Podobne upojenia, jak owo wyżej opisane, zdarzały mi się jeszcze nieraz" (Alfred Kubin, Demony i nocne zjawy. Autobiografia).
Przełom Konkretniej, z mechanizm kompensacji (choć - paradoksalnie — sztuka znacznie bardziej wydaje się być uzewnętrznioną świadomością ludzkiego dramatu i apoteozą samotności twórcy, niż ich kompensacją!): o. Owym kanałem i formą stało się tym razem słowo (i szerzej — czasoprzestrzeń literacka), a nie znak plastyczny, jako że sfera plastycznego gestu okazała się zamknięta (w tym znaczeniu, że niewystarczająca, niewspółmierna niczym niewłaściwie dobrany algorytm). ..... "[...] wyraźnie zauważyłem, że spoglądam na cały świat otaczający nowymi oczami i że ożywa we mnie blask wewnętrzny. Pełen pośpiechu i tęsknoty przybyłem do domu. Gdy chciałem potem rysować, absolutnie mi to nie szło. Nie byłem w stanie narysować powiązanych rozsądnych kresek. Przestraszony stałem przed tym fenomenem, bo — muszę to powtórzyć — byłem wewnętrznie całkowicie wypełniony pragnieniem roboty. Aby więc coś robić i jakoś się wyładować, zacząłem sam wymyślać i notować dziwaczną opowieść. I oto napłynęły pomysły w nadmiarze, dniem i nocą napędzając mnie do pracy, tak, że już po dwunastu tygodniach moja powieść fantastyczna była ukończona". I jeszcze jedna wypowiedź Kubina na tenże temat: "Po tamtej stronie stanowi punkt zwrotny rozwoju duchowego i napomyka o tym skrycie i jawnie w wielu miejscach. Pisząc ją nabrałem dojrzałego rozeznania, iż nie tylko w dziwacznych, wzniosłych i komicznych momentach istnienia leżą najwyższe wartości, ale że to, co przykre, obojętne i powszednio-podrzędne, zawiera te same tajemnice.
To, że pisałem zamiast rysować, leżało w naturze rzeczy, sposób pozbycia się szybciej napierających myśli był stosowniejszy, niż byłoby to możliwe inaczej". Czy więc rzeczywiście proces twórczy artysty został w jakikolwiek sposób zahamowany? Otóż, wobec powyższego, zupełnie nie; zmieniła się jedynie forma dzieła artystycznego: z praktykowanego uprzedniego graficznego czy malarskiego „opisu" wizji i doznań wewnętrznych, na ich literacki zapis. Zmienił się wprawdzie język wypowiedzi, lecz — nie miejmy wątpliwości — w żaden sposób nie zmieniła się swoista, charakterystyczna dla tego twórcy treść przekazu. Artysta poddał ją „tylko" stosownej artystycznej transformacji i sublimacji. Kryzys okazał się ogromnie twórczy. Kryzys? Nie, przełom! Atak bytu
Atak bytu- literacki „dziwotwor", ..... Kubin pisał swą powieść znajdując się w stanie głębokiej depresji, której przyczyną była śmierć ojca i poważna choroba żony. Miałby w takim razie rację — szczególnie w tym kontekście — „antypsychiatra" Thomas S. Szasz utrzymujący, że „Psychologia nie istnieje; istnieje tylko biografia i autobiografia"? .., pisanie jako autoterapia? W rzeczy samej, jako że biorąc pod uwagę ów dramatyczny moment biografii Kubina, nie sposób nie zauważyć, iż mamy tu do czynienia — jak celnie ujął to Wilhelm Lehmann — „z atakiem bytu", który zagraża integralności człowieka, „na co artysta odpowiada atakiem języka". Podobnie twierdzi Goethe, że oto bodźcem do pisania jest nękający go przymus „przeobrażenia w obraz, w wiersz" wszystkiego, co go „ucieszyło, udręczyło", i że jednocześnie jest to stosowna chwila, aby „uporać się ze sobą", „poprawić swoje pojęcia o rzeczach zewnętrznych", jak i „dzięki temu uspokoić się wewnętrznie". Ludwig Wittgenstein mówi zaś, że pytanie nurtujące filozofa, całkowicie zaprzątające jego uwagę, traktuje on jak chorobę. Emil Cioran, także filozof, wyraża się dosadniej: „Pisarz to ktoś niespełna rozumu, kto leczy się fikcją słów" — jakby wtórował tu poecie-symboliście Lautréamontowi, który uważał, że „Istnieje milcząca zmowa pomiędzy autorem i czytelnikiem, w jej wyniku pierwszy uznaje się za chorego i przyznaje drugiemu rolę pielęgniarza". Naturalnie, aby czytelnik mógł pełnić ową niebagatelną i zaszczytną rolę, musi dostać wpierw coś do czytania. Jak pisze Walter Hilsbecher w zbiorze swych esejów Tragizm, absurd i paradoks, „Pisanie jest odpowiedzią, choć tylko odpowiedzią częściową, na całą rzeczywistość — a cała rzeczywistość nie jest ani pogodna, ani piękna". Zaiste, rzadko rzeczywistość po tej stronie bywa pogodna i piękna bez poczynienia przez nas odpowiednich o to starań; ani pogodna, ani piękna nie jest też Perła, stolica Państwa Snu, nie jest też takim Państwo, jak również życie w nim. Przypadkowa koincydencja? Ze wszech miar nie, choć mała to pociecha dla nas... Kubin opisuje rzeczywistość — po tej i po tamtej stronie — taką, jaką znał z osobistego doświadczenia, ale też taką, jaka nam się wielokrotnie tu, po tej stronie jawi, której poznanie, mniej lub bardziej świadome, bywa naszym udziałem; jest ona irracjonalna, pozbawiona w naszym odczuciu logiki. „W Państwie Snu człowiek przyzwyczajał się do najnieprawdopodobniejszych rzeczy do tego stopnia, że nic już go nie dziwiło" — pisze Kubin. Lecz czy tylko tam, po tamtej stronie, jest to — niestety — możliwe? ALFRED KUBIN RYSUNKI
Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią.

wtorek, 24 lutego 2009

AKADEMIA SZTUK PIĘKNYCH W KATOWICACH - BEZ BARIER EDUKACYJNYCH I SPOŁECZNYCH, MIEJSCE OTWARTE SERCE I GŁOWA NOSOROŻEC

AsP bez barier edukacyjnych studenci z niepełnosprawnościami i dla chorych ASP w Katowicach na rzecz osób niepełnosprawnych Współczesny artysta i projektant to osoba, której wykształcenia polega nie tylko na zdolności odwzorowania rzeczywistości. Jednym z elementów kształcenia w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach jest kreatywna umiejętność rozwiązywania problemów. W tym kontekście, Uczelnia nie tylko umożliwia studiowanie osobom niepełnosprawnym, ale jest również organizatorem wydarzeń, mających na celu poprawę jakości życia osób z dysfunkcjami. Rekrutacja i tok studiów unkcję Pełnomocnika Rektora ds. osób niepełnosprawnych pełni obecnie ad. dr Krzysztof Rzeźniczek. tel. + 32 75 87 815 krzysztof.rzezniczek@asp.katowice.pl https://asp.katowice.pl/dla-studenta/koordynator-osob-niepelnosprawnych W 2009 roku, ASP utworzyła dla obydwu specjalności kierunku GRAFIKA pulę miejsc dedykowaną studentom niepełnosprawnym. Począwszy od roku akademickiego 2009/2010, limitem przyjęć na pierwszy rok studiów zwiększony jest o trzy dodatkowe miejsca DLA OSÓB Z DYSFUNKCJAMI. Corocznie, spośród osób ubiegających się o nie, zostają przyjęte te, które w trakcie egzaminu wstępnego uzyskały najwyższą liczbę punktów. Na specjalności Projektowanie Graficzne z możliwości tej skorzystało w roku akademickim 2013/2014 - 4 studentów; w roku 2014/2015 - 4 studentów; 2015/2016 - 5 studentów. Komisja Rekrutacyjna w czasie egzaminów wstępnych dokłada wszelkich starań aby umożliwić osobom niepełnosprawnym zdawanie egzaminu wstępnego w takich samych warunkach jak pozostałym kandydatom. Protokolarnie zatwierdza się również obecność asystenta osoby niepełnosprawnej lub tłumacza języka migowego. Budynki ASP przy ulicy Koszarowej 19 oraz Raciborskiej 50, w których odbywają się zajęcia dla studentów ocenianego kierunku, są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Oferta kształcenia ocenianego kierunku jest taka sama dla wszystkich studentów. Na wniosek studenta, którego niepełnosprawność uniemożliwia uczestniczenie w zajęciach ze swoimi kolegami, wdraża się INDYWIDUALNY SYSTEM KSZTAŁCENIA, prowadzący jednak do uzyskania takich samych efektów kształcenia jak u pozostałych studentów. Zgodnie z Regulaminem ustalania wysokości, przyznawania i wypłacania świadczeń pomocy materialnej dla studentów Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, studenci posiadający orzeczenie o stopniu niepełnosprawności mogą otrzymać stypendia specjalne przyznawane przez Wydziałową Komisję Stypendialną. Wysokość stypendium uzależniona jest od rodzaju orzeczenia o niepełnosprawności. Ponadto, Akademia od roku 2014 zatrudnia w ramach umowy–zlecenia psychologa, który prowadzi cotygodniowe konsultacje dla studentów. Działalność dydaktyczna oraz działalność kulturalna W ramach prowadzonego procesu dydaktycznego, w pracowniach Wydziału Projektowego od lat powstają prace dyplomowe, będące odpowiedzią na wzrastające potrzeby aktywnego życia osób z różnymi niepełnosprawnościami. Na kierunku Grafika, specjalność: Projektowanie Graficzne powstają dyplomy, których wdrożenie mogłoby pomóc osobom chorym i niepełnosprawnym. Przykładem mogą być następujące dyplomy: 1. Katarzyny Pikuła – temat pracy dyplomowej „Projekt gry edukacyjnej dla dzieci chorych na cukrzycę typu I”, promotor dr hab. Jacek Mrowczyk 2. Dominika Józefczyk – temat pracy dyplomowej „Książka dla dzieci z ubytkiem słuchu do ćwiczeń mowy, czytania i pisania”, promotor dr Anna Machwic 3. Justyna Antonik – temat pracy dyplomowej „Projekt serwisu internetowego Polskiego Związku Niewidomych dla osób niewidomych i niedowidzących”, promotor dr hab. Tomasz Bierkowski 4. Mateusz Trytek – temat pracy dyplomowej „Projekt programu terapeutycznego dla dzieci z zaburzeniami ze spektrum autystycznego”, promotor dr Ksawery Kaliski 5. Paulina Henzel – temat pracy dyplomowej „Projekt Książki terapeutycznej dla dzieci z oddziałów onkologicznych”, promotor dr Anna Machwic 6. Dominika Ledwoń – temat pracy dyplomowej „Opracowanie graficzne aplikacji zastępującej dziennik samokontroli dla diabetyków typu I”, promotor dr hab. Bogdan Król 7. PATRYCJA GEMBALCZYK – PROJEKT PUBLIKACJI Z WYKORZYSTANIEM FOTOGRAFII ZAWIERAJĄCEJ OPOWIADANIA MATEK DZIECI Z ZESPOŁEM ASPERGERA Dodać należy, iż również w ramach prowadzonej działalności kulturalnej realizowane są zarówno projekty z instytucjami zewnętrznymi, działającymi w tym obszarze (m.in.: z Fundacją Iskierka, Stowarzyszeniem Osób Niepełnosprawnych „Skarbek w Mysłowicach, czy też Warsztatami Terapii Zajęciowej w Katowicach-Giszowcu), jak również projekty specjalne, poświęcone osobom niepełnosprawnym lub wykluczonym społecznie. Przykładem tego typu działań kulturalnych są zrealizowane ostatnio: • Wystawa projektu Mój Kawałek Ogrodu organizowanego przy współpracy z fundacją Giesche, 16.11-30.11.2015 (liczba odwiedzających: 971 osób); • Konferencja podsumowująca projektu Mój Kawałek Ogrodu organizowanego przy współpracy z fundacją Giesche, 30.11.2015 (liczba uczestników: 66 osób); • Wystawa Przygarnij magiczne drzewo, organizowana przy współpracy z Fundacją Iskierka oraz Polskim Stowarzyszeniem na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym, 17.11-02.12.2016 (liczba odwiedzających: 685 osób); • Projekcja filmu Magiczne krzesło, 17.11.2016 (liczba uczestników: 85 osób, w tym 50 osób niepełnosprawnych z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym); • Wystawa Ciało zmienne, 5.05-16.05.2016, przy współpracy z Zakładem Pomocy Długoterminowej Epione (liczba uczestników: 440 osób). Opis projektów: Wystawa Ciało zmienne - Nadrzędnym celem projektu jest próba poprawienia jakości życia dokonana poprzez sztukę. Działania artystyczne skonstruowany tak, aby każdy mógł rozwijać się zgodnie z indywidualnymi możliwościami. W projekcie wykorzystano proces twórczy służący autoekspresji, dzięki któremu pomogą można umiejętnie rozwiązywać problemy i konflikty, rozwijać umiejętności interpersonalne, kierować własnym zachowaniem, redukować stres, podnosić samoocenę i samoświadomość. Studenci uczestniczący w projekcie: Katarzyna Bogucka, Piotr Desperak, Monika Falkus, Pavlo Kazmin, Karolina Konopka, Martyna Majchrowicz, Patrycja Modrzyńska, Justyna Urbanek, Adrian Zert¬. Prezentacja to zarówno efekt pracy twórczej pensjonariuszy EPIONE wypowiadających się poprzez tematy (moja kolorowanka, my, ulubione miejsce, wiosna, słowo), jak i prac studentów inspirowanych ideą Ciała Zmiennego. Wystawa prezentuje efekty cyklu 6 warsztatów z osobami przewlekle chorymi lub osobami, które przebyły ostrą fazę leczenia szpitalnego. Akcja Przygarnij magiczne drzewo to wspólne dzieło Fundacji Iskierki, Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym oraz naszej Uczelni. Projekt ten połączyły krzesła... stare i zapomniane, wyciągnięte z piwnic, ściągnięte ze strychów, ale też znalezione w śmietnikach. Na tych niechcianych i zakurzonych meblach nikt już nie chciał siedzieć. Iskierka zaczęła je gromadzić od marca 2016 roku, by oddać w dobre ręce uczestników terapii zajęciowej w Giszowcu. Ich ciężka praca sprawiła, iż krzesła odmłodniały i wypiękniały. Tak odmienione trafiły z kolei na oddziały onkologii dziecięcej, gdzie podopieczni ISKIERKI poddali je swoim artystycznym wizjom. „Kropkę nad i” postawili artyści z ASP: Janusz Karbowniczek, Antoni Kowalski, Bogdan Topor, Andrzej Łabuz, Michał Minor, Joanna Zdzienicka, Miłosz Wnukowski, Dominika Kowynia, Szymon Kobylarz, Jola Jastrząb, Małgosia Rozenau, Krzysztof Rzeźniczek, Jakub Adamek, Piotr Kossakowski. Tym samym powstały cudowne dzieła sztuki, magiczne krzesła stworzone przez trzy różne podmioty, które połączył jeden cel. Efekt pracy można było podziwiać podczas wystawy pod tym samym tytułem „Przygarnij magiczne drzewo” w budynku Akademii Sztuk Pięknych, Raciborska 50, między 17 listopada, a 2 grudnia 2016 roku. Po zakończeniu wystawy, te swoiste dzieła sztuki można było kupić podczas jubileuszowego koncertu z okazji 10-lecia Fundacji ISKIERKA, który odbył się 4 grudnia br. w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Dochód ze sprzedaży krzeseł przeznaczony został na działania Fundacji ISKIERKA, jak również Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (Warsztaty Terapii Zajęciowej w Katowicach-Giszowcu). Projekt Mój kawałek ogrodu został zrealizowany dzięki środkom przeznaczonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Organizatorem projektu jest Fundacja Giesche we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych w Katowicach. Projekt powstał z myślą o dzieciach i młodych osobach – będących pacjentami oddziałów onkologicznych w regionie śląskim – oraz ich rodzinach. Grupą docelową projektu były osoby do 25 roku życia, naznaczone chorobą nowotworową – osoby aktualnie chorujące, wyleczone, a także osoby znajdujące się w grupie wysokiego ryzyka wystąpienia choroby. Uczestnikami byli również opiekunowie tych osób. Warsztaty prowadzili animatorzy będący jednocześnie artystami i tutorami. W trakcie warsztatów powstawały zamknięte ekosystemy – ogrody mające być docelowo elementami instalacji hydroponicznych umiejscowionych w Śląskich Ogrodach Botanicznych i na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. W sytuacjach, w których ze względu na specyfikę miejsca nie można było bezpośrednio wykorzystać medium, jakim jest roślina, uczestnicy zmierzyli się z tematyką roślin, wykorzystując środki plastyczne. Projekt umożliwił jego uczestnikom kontakt z naturą w trudnych warunkach, w jakich się znajdują podczas procesu leczenia, podnosząc ich wiedzę i umiejętności, a także rozwijając jednocześnie twórcze zdolności. W placówkach leczniczych, szpitalach, klinikach coraz częściej stosowana jest terapia poprzez twórczość. Ważne jest, aby w pracy terapeutycznej wykorzystywać tak zaprojektowane programy, które najlepiej uruchomią potencjały osób chorych. Drogi te powinny być atrakcyjne, przyciągające i niezbyt skomplikowane. Dlatego też w tym projekcie nasz zespół w składzie: Paweł Szeibel, Milena Michałowska, Monika Panek postanowił wykorzystać roślinę jako medium artystyczne. Inicjatorem wykorzystania rośliny w procesie terapeutycznym był Paweł Szeibel, który w swoich działaniach artystycznych od lat wykorzystuje medium, jakim jest roślina. Paweł Szeibel jako koordynator projektu nadzorował każdy z przeprowadzonych warsztatów, dzieląc się przy tym swoim wyjątkowym doświadczeniem. Wszystkie nasze działania zostały wsparte wskazówkami biologów ze Śląskiego Ogrodu Botanicznego. Szczególnie cenna okazała się pomoc Katarzyny Galej-Ciwiś. W pracy twórczej wykorzystywaliśmy rośliny, nasiona, kamienie. Nasi animatorzy sporo uwagi poświęcili na wypracowanie i omówienie rodzajów oraz form projektowania ogrodu. W formie plastycznej zostały omówione relacje pomiędzy pacjentami a roślinami. W trakcie realizacji projektu wykorzystywane były zioła, warzywa oraz gatunki roślin gruboszowatych (sukulenty), które ze względu na małe zapotrzebowanie na wodę rosną w podłożu bardzo suchym (piasek i żwir), a także epifity, które nie potrzebują podłoża (oplątują się wokół innych roślin i podpór). Poprzez długofalową realizację działań w tym obszarze, Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach chce pokazać, w jaki sposób osoba niepełnosprawna może w pełni uczestniczyć tak w wydarzeniu kulturalnym, jak i w samym procesie kształcenia. Pokazać również, w jaki sposób spojrzenie poprzez sztukę i projektowanie może się przyczynić do poprawy jakości życia osób niepełnosprawnych. Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca - dark side of the moon- słuchamy, malujemy, rysujemy, piszemy i spoglądamy na jasną stronę

czwartek, 22 stycznia 2009

OBRAZ autoportret z zabandażowanym uchem - czas przed - Van Gogh I DZIWNY DR GACHET

Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią.
AUTOPORTRET Z ZABANDAŻOWANYM UCHEM (hol. Zelfportret met verbonden oor, ang. Self-Portrait with Bandaged Ear)[2] – obraz olejny namalowany w 1889 przez holenderskiego malarza Vincenta van Gogha, znajdujący się w Courtauld Gallery w Londynie. Dzieło powstało w okresie współpracy van Gogha z francuskim malarzem Paulem Gauguinem. Numer katalogowy: F 527, JH 1657
. Istnieje też druga wersja obrazu zatytułowana AUTOPORTRET Z ZABANDAŻOWANYM UCHEM I FAJKĄ (hol. Zelfportret met verbonden oor, ang. Self-Portrait with Bandaged Ear and Pipe)[3], znajdująca się w Stavros Niarchos Collection w Atenach. Numer katalogowy: F 529, JH 1658.
23 grudnia 1888 sfrustrowany i chory van Gogh zagroził Gauguinowi brzytwą, po czym w panice wybiegł i uciekł do miejscowego domu publicznego[m]. W owym czasie był bardzo samotny i często odwiedzał prostytutki w domu publicznym przy Rue du Bout d’Aeles, który był miejscem jego emocjonalnego i zmysłowego kontaktu z innymi ludźmi. Będąc tam obciął sobie lewe ucho, choć później często utrzymywał, iż była to „tylko” dolna część lewej małżowiny usznej. Vn Gogh zawinął obcięte ucho w gazetę i wręczył prostytutce o imieniu Rachel, prosząc ją o „ostrożne trzymanie tej rzeczy”. Słaniając się na nogach wrócił do domu, gdzie go później znalazł Gauguin[p]. Van Gogh był nieprzytomny, a całą głowę miał we krwi. Został przyjęty do szpitala Hôtel-Dieu w Arles, gdzie opiekę nad nim roztoczył młody doktor Félix Rey. Przez kilka dni artysta był w stanie krytycznym. Przez kolejne dni wypytywał nieustannie o Gauguina, ale ten był już daleko. Gauguin powiedział jednemu z policjantów prowadzących sprawę: „Proszę uprzejmie bardzo ostrożnie obudzić tego pana, a jeśli będzie o mnie pytał, proszę mu powiedzieć, że wyjechałem do Paryża; mój widok mógłby fatalnie podziałać na niego”. Gauguin pisał o van Goghu: „Jego stan się pogorszył, on chce spać z pacjentami, ganiać za pielęgniarkami, myje się w kuble na węgiel. To oznacza, iż kontynuuje to biblijne umartwianie się”. Theo, powiadomiony przez Gauguina, odwiedził Vincenta, podobnie jak Marie Ginoux i Roulin. Gauguin wyjechał z Arles i już nigdy więcej van Gogha nie zobaczył.. W styczniu 1889, po spędzeniu dwóch tygodni w szpitalu, van Gogh powrócił do „Żółtego Domu”, wznawiając malowanie obrazów. W lutym jednak ponownie znalazł się w szpitalu, po tym, jak miał atak paranoi. W szpitalu spędził dziesięć dni, po czym został wypisany, ale okazało się, iż cierpi na manię prześladowczą. Mieszkańcy Arles zwrócili się z petycją do władz o zamknięcie van Gogha argumentując, iż stanowi on „zagrożenie społeczne”. Pod koniec lutego van Gogh został ponownie hospitalizowany[. W marcu policja zamknęła „Żółty Dom” odpowiadając na petycje 30 mieszkańców miasta, którzy określili van Gogha jako „fou roux” („szalonego rudzielca”). Paul Signac odwiedził van Gogha w szpitalu, po czym, za zgodą lekarzy, zabrał go do domu. W kwietniu van Gogh przeprowadził się do apartamentów należących do dra Reya po tym, jak powódź uszkodziła jego obrazy w jego własnym domu[. W tym mniej więcej czasie napisał: J akże dziwne wydają mi się te trzy ostatnie miesiące. Czasem nieznane duchowe męczarnie, potem chwile, kiedy zasłona czasu i fatum okoliczności przez moment wydają się na jakiś czas otwierać[ W maju wyjechał z Arles i został pacjentem szpitala dla psychicznie chorych w Saint-Rémy-de-Provence. Kierownikiem szpitala Saint-Paul-de Mausole był dr. Théophile Peyron, który podczas swej praktyki w Marsylii specjalizował się w chorobach psychicznych. W trakcie badań stwierdził u van Gogha epilepsję[147]. Vincent otrzymał w szpitalu dwa skromne pokoje z łazienką, urządzone w połączonych celach z zakratowanymi oknami; drugi z pokoi służył mu za studio[148]. Zaczął malować niemal natychmiast po przyjeździe. Szpital i otaczający go ogród stały się tematem wielu jego obrazów. Sporządził kilka szkiców wnętrz szpitalnych. Jednym z jego pierwszych obrazów, namalowanych w maju 1889 były m.in. Irysy, przedstawiające kwiaty tego gatunku, rosnące w przylegającym do szpitala ogrodzie[149]. Później zaczął wychodzić poza szpital i penetrować okolice Saint-Remy. Towarzyszył mu asystent Jean-François Poulet, WYPIS Dyrektor szpitala, dr Peyron, napisał w końcowym raporcie o jego kondycji: Pacjent ten, na ogół spokojny, podczas swego pobytu w ośrodku doświadczył szeregu gwałtownych ataków, trwających od tygodnia do miesiąca. Podczas tych ataków przeżywał straszne lęki i niepokoje, kilkakrotnie próbował się otruć, czy to połykając farby, czy pijąc naftę podkradaną pomocnikom, kiedy ci nalewali ją do lamp.(...) Pomiędzy atakami pacjent był absolutnie spokojny i poświęcał się całkowicie malowaniu. Dziś poprosił mnie o zwolnienie, zamierzając w przyszłości żyć na północy Francji, gdzie, według jego przekonania, klimat dobrze mu zrobi. ,,, Van Gogh znalazł się w Auvers-sur-Oise pod opieką DOKTORA I MECENASA ARTYSTÓW PAULA GACHETA. Gachet był w tym czasie 61-letnim wdowcem. Miał córkę Marguérite (ok. 20 lat) i syna Paula (16 lat). Ich obszerny dom był położony na wzgórzu, a jego ściany zdobiły dzieła impresjonistów: Renoira, Moneta, Pisarro, Cézanne’a i innych. Kontakt ich obu ułatwiał fakt, iż Gachet znał również język holenderski. Gachet polecił Van Goghowi wynajęcie pokoju w miejscowej gospodzie za 6 franków dziennie (z czego van Gogh nie skorzystał), a w niedziele zapraszał go na obiad. Van Gogh ostatecznie zamieszkał w gospodzie Auberge Ravoux, w której za pokój na poddaszu płacił 3,5 franka dziennie, włącznie z wyżywieniem. Zaprzyjaźnił się z właścicielami gospody, państwem Ravoux,]. .........W czerwcu 1890 van Gogh namalował Portret doktora Gacheta „Pracuję właśnie nad jego portretem: głowa w białej czapce, [włosy] jasny blond, ręka również o jasnym, cielistym odcieniu, niebieska marynarka, tło w kolorze kobaltowego błękitu, [Gachet] opiera się na czerwonym stole, na którym leży żółta książka oraz naparstnica z purpurowymi kwiatami 67,0 × 56 cm
......... - Na twarzy portretowanego doktora maluje się melancholia, smutek i rezygnacja. Taki sam nastrój zdradza jego pochylona do przodu sylwetka. Do tej atmosfery dopasowane są wszystkie zastosowane linie i kolory, przydając obrazowi oryginalnej spójności. Tymi samymi pociągnięciami pędzla przedstawione zostało tło oraz sylwetka doktora na pierwszym planie. Ciemnoniebieska marynarka kontrastuje z bladością jego twarzy. Smutne spojrzenie jasnobłękitnych oczu jest skierowane w dal, w nieokreślonym kierunku. Na obrazie dominuje kolor niebieski, mieniąc się różnymi odcieniami: jasny błękit nieba, tworzącego tło obrazu, ciemnieje partiami w miarę przechodzenia od góry do dołu, by przybrać najciemniejszy odcień na marynarce doktora; pojawia się również w źrenicach jego oczu i na kwiatach. Gachet był zachwycony powstałym dziełem i poprosił van Gogha o sporządzenie dalszych wersji obrazu. Sam van Gogh był z kolei usatysfakcjonowany wyrazami uznania od kogoś, kto rzeczywiście rozumiał jego sztukę..........[w dwóch wersjach

COŚ NIE TAK Z DRUGIM PORTRETEM..
Wydaje mi się, że on jest bardziej chory niż ja, no, powiedzmy, tak samo chory. Jeżeli ślepy prowadzi ślepego, obaj w końcu wpadną do rowu, czyż nie tak?

Van Gogh, wprowadzony w tajniki akwaforty przez Gacheta, wykonał w maju 1890 w tej technice jego portret. Jedyną akwafortą w dorobku van Gogha pozostał więc Portret doktora Gacheta, znany także jako Mężczyzna z fajką (fr. „L'homme à la pipe”)
Zerwanie z doktorem Gachetem spowodowało, że van Gogh całkowicie pogrążył się w izolacji. Odtąd już tylko praca podtrzymywała go przy życiu. - opisał credo dot MALOWANIA PORTRETU portretu CHCIAŁBYM, widzisz, daleki jestem od stwierdzenia, że mogę to wszystko zrobić, ale w każdym razie dążę do tego, że chciałbym robić PORTRETY, które wi ,,,,,,,,,,,, później będą wyglądać jak zjawy dzisiejszych ludzi. Próbuję robić to nie przez fotograficzne podobieństwo, ale przez nasze namiętne ekspresje, stosując jako środek wyrazu i egzaltacji charakter naszej nauki i nowoczesny zmysł kolorystyczny ,,,,,,,,,,27 lipca w niedzielne popołudnie Vincent wyszedł, żeby malować ZE SZTALUGĄ CZYLI w dniu śmierci wybrał się w plener (z farbami i sztalugami), co oznaczałoby, że raczej nie zamierzał targnąć się na swoje życie. , ale nie zjawił się na kolacji u rodziny Ravoux. Po kolacji żona Ravoux spotkała go, jak wracał trzymając się ręką za brzuch. Na pytanie, co się stało oświadczył: „jestem ranny”, po czym wszedł na górę, do swojego pokoju,,,
nigdy też nie odnaleziono broni z której padł strzał, Ostatnie słowa..., które wypowiedział przed śmiercią do swojego brata brzmiały: „smutek będzie trwał wiecznie”. ..........DR Paul-Ferdinand Gachet (ur. 30 lipca 1828 w Lille, zm. 9 stycznia 1909 w Auvers-sur-Oise) – lekarz, kolekcjoner, miłośnik malarstwa i artysta amator. Był przyjacielem i mentorem wielu malarzy m.in. Pissarra, Cézanne`a, Maneta, Renoira i Guillaumina.a pośrednictwem przyjaciela Amanda Gautiera poznał paryskie środowisko artystyczne i szczególnie związał się z francuskimi impresjonistami. Jego pacjentami byli m.in. Renoir, Manet i van Gogh, artyści często płacili mu swoimi obrazami i szkicami. W 1872 lekarz kupił dom w Auvers-sur-Oise, mieszkał tam do końca życia często goszcząc artystów. Zgromadził dużą kolekcję obrazów, głównie prace impresjonistów. Paul Gachet interesował się malarstwem od młodości, uchodził za utalentowanego malarza-amatora ?, często wykonywał kopie obrazów innych twórców???. Zajmował się też grafiką i publikował w rocznikach Paryż w akwaforcie. Jego najsłynniejszym pacjentem i przyjacielem był Vincent van Gogh, którym opiekował się przez dwa ostatnie miesiące życia. Wykonany w tym czasie Portret doktora Gacheta został sprzedany na licytacji w 1990 za 82,5 mln dolarów
Portrait of Dr. Gachet was painted in June 1890 at Auvers-sur-Oise, during the last months of van Gogh's life, before his suicide. He made two versions of the painting, which differ in color. Both are oil-on-canvas and measure 67 by 56 cm (26" by 22") in size. The first (this picture) was sold to a private collector in 1990 for $82.5 million; the second painting is currently on display at the Musée d'Orsay in Paris, France. This is one of the most expensive paintings created by Vincent van Gogh.

czwartek, 15 stycznia 2009

BCC -Śląska XIV Gala Biznesu -AKCJA "POGODA NA SZCZĘŚCIE"


Ekspozycja prac MOON - na Śląskiej XIV Gali Biznesu - udział w charytatywnej licytacji obrazów pod hasłem „Pogoda na szczęście”. Z tajemniczych powodów NIE MOGLIŚMY WYSTĄPIĆ JAKO MOON, ale jako odrębne organizacje co powoduje spore zamieszanie.poniżej cytat: 
Pogoda na szczęście
Na specjalne Zaproszenie Śląskiego Studenckiego Forum Business Centre Club Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych IN PLUS, które na co dzień zajmuje się poszukiwaniem i wprowadzaniem w życie rozwiązań, które mogą przyczynić się do poprawy jakości życia osób narażonych na wykluczenie społeczne, we współpracy ze Śląskim Stowarzyszeniem Edukacji i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych „Akcent” w Katowicach oraz Fundacją „FormaT” ma zaszczyt zaprosić gości Śląskiej XIV Gali Biznesu do udziału w charytatywnej licytacji obrazów pod hasłem „Pogoda na szczęście”.
Programy i projekty realizowane przez Stowarzyszenie INPLUS adresowane są przede wszystkim do osób niepełnosprawnych, ludzi ciekawych świata i odmiennych kultur oraz tych, którzy wciąż poszukują własnej drogi.
Fundacja „FormaT” to miejsce do realizacji marzeń osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, przestrzeń otwarta dla osób żyjących wśród ścian. Fundacja zrzesza wokół siebie ludzi twórczych, którzy swoją pasją i zaangażowaniem w realizację marzeń zarażają innych. W swoich działaniach pragną przekonywać, że osoby niepełnosprawne mogą w naszym kraju osiągnąć sukces zawodowy, społeczny i rodzinny.
Filarem Fundacji jest działająca przy Bibliotece Śląskiej w Katowicach „Twórcownia” czyli integracyjna pracownia twórcza dla dorosłych. Twórcownia to arteterapia, rozwój osobisty, integracja - nie dzieli ludzi ze względu na sprawności i braki, jest otwarta na „twórcownie” w szerokim znaczeniu.
Fundacja organizuje wystawy plastyczne, wernisaże, finisaże, happeningi oraz warsztaty twórcze w czasie których można nie tylko doskonalić swój warsztat plastyczny, fotograficzny i literacki.
Na aukcję wybraliśmy obrazy z najwyższej półki - które były obecne na wystawach, są odnotowane w prasie albo też bądź stanowią istotne osiągnięcia uznanych artystów.

STUDENCKIE FORUM BCC - NOTATKA 
Bizness Center Club

wtorek, 13 stycznia 2009

MOON OSWAJANIE LĘKÓW -wisełkowicze a STRACHY STRASZKI POLNE -cudne wspomnienia bo nasze Strachy zostały unicestwione

STRACHY NA WRÓBLE, NA LACHY, STRASZKI, LĘCZKI, BEBOKI, UROKI, DZIADY, PUCHEROKI WARSZTATY STRACHÓW POLNYCH , WODNYCH...I INNYCH ŻYWIOŁÓW PO CO TE WSZYSTKIE STRACHY? Zaczęło się od porządków na strychu. Szukaliśmy materiałów plastycznych do instalacji, którą chcieliśmy wykonać w ramach warsztatów w HOW. Aż się prosiło, żeby wykorzystać gotowe elementy starych ubrań-do-wyrzucenia przed ich ostatecznym wyrzuceniem jako materiał plastyczny. Przytaszczyliśmy kilka worków szmat.........co by tu na rozgrzewkę? Staszek Pinocy- Dobra Dusza HOW, mówił nam kiedyś, że przydał by się jakiś Strach do Straszenia Koło Drzew Owocowych. Powinien to być Strach na Nienasycone Szpaki. Na początek postanawiamy więc zrobić Polnego Stracha jako Strach’a do Straszenia Koło Drzew Owocowych. Jednak okazało się, że każdy z nas trzyma inne fragmenty „szmat na stracha” i ma całkiem innego Stracha- Mgliście-Zarysowanego-w-Głowie-Niekoniecznie-na-Szpaki. Konkluzja 1: Nie ma Stracha Uniwersalnego, nawet jęśli jest Polny lub Sad’owy. Konkluzja 2. Każdy niech pracuje nad swoim Strachem Konkluzja 3 Nie ma recepty na Stracha Konkluzja 4. Szmaty muszą zawisnąć na konstrukcji a sprawdzianem jest grawitacja i wiatr –czyli Stracha trzeba urzeczywistnić starannie mimo kruchosci jego losu. Konkluzja 5. Strach ma czemuś służyć i mieć "duszę". Przygoda czyli prowokacja artystyczna mimo woli: Nasze strachy wędrowały z nami podczas ich tworzenia po całym HOW. Po kilku dniach zostawiliśmy stadko w fazie straszno-bez-głowej na werandzie. Rano zniknęły. Poszukiwanie. Wisiały na drzewach w strojach niezupełnie kompletnych. Ucieszyliśmy się, że nasze Strachy prowokują do działania okoliczną ludność (szkoda, że zginęły im misternie uplecione dłonie, ale sztuka wymaga poświęceń) Tak się Zastraszyliśmy , że pomysł na inną instalację odpłynął. Nie mieliśmy też planu Sztabu Mokrych Stóp – bo wszyscy porozjeżdżali się, a Komendant nic nie wiedział. A to IDEOLOGIA STRACHÓW WEDŁUG ZOCHY MANDRELI, NASZEJ FUKSJI. Studiuje medycynę, należy do Koła Psychiatrycznego 1. Stworzone przez nas strachy są rodzajem tzw. strachów na wróble, więc można nimi całkiem skutecznie odstraszać wróble i inne ptaki, które ewentualnie wchodzą w tzw. szkodę. (Właściwie to pewnie by się nie obraziły, gdyby dano im możliwość sprawdzenia się w takim działaniu). Wyprowadzanie strachów na spacer, jedziemy sobie wokół zbiornika, a tu powiewają z daleka szafirowe skrzydła albo krwawe rączki na przeźroczystych nerwach etc.... [ już sie boje.... 2. Konstrukcja strachów jest rodzajem twórczości ekologicznej (recykling); zwracamy uwagę, że ze śmieci można zrobić coś fajnego zamiast je bezmyślnie wyrzucać do kubła. 3. A teraz sedno. "STRACH" - hasło kojarzy sie raczej pejoratywnie, bo nikt nie lubi być przerażonym tak na serio. (Dla zabawy to inna sprawa).A prawda jest taka, że każdy z nas się boi - lęk towarzyszy nam każdego dnia. Lęk przed: (można by je posegregowac tematycznie, ale nie zdążyłam) - porażką - poniżeniem - chorobą - bezsensem - głupotą - kłamstwem - złem - przemijaniem - samotnością - śmiercią - życiem - utratą tożsamości - brakiem akceptacji - odrzuceniem - skrzywdzeniem kogoś - utratą najbliższych - utrata oparcia - beznadzieją - zwątpieniem - jutrem - otwarciem się - utrata mechanizmów obronnych - nieznanym - lękiem - ucieczką Te dwa ostanie (inne też mogą) prowadza do wytworzenia się mechanizmu błędnego koła, a ambiwalencje w strachach (np. strach przed śmiercią i strach przed życiem) moga prowadzić do potrzasku i unieruchomienia, apatii i śmieci mentalnej i duchowej (potem może dojść do autodestr. [nawet nie chce wymawiać tego słowa]). A. PRÓBA [AUTOTERAPII] NAWIĄZANIA KONTAKTU ZE STRACHAMI Sposobem na lęki i strachy jest : -poznanie -nazwanie -oswojenie (śmiech przyjazny) [ alternatywa śmiech złowieszczy, szyderczy; śmieję się z ciebie, bo mam nad toba władzę - czyli agresja wobec własnego niby-ubezwłasnowolnionego stracha] Konwencja tzw. Stracha na wróble umożliwia realizację tych trzech w/w punktów. schemat powstawania strachów z patyków i pierza: 1) autor ma w głowie bagaż doświadczeń i jakieś bieżące mniejsze czy większe lęki 2) autor dokonuje decyzji co do stworzenia i wyprofilowania głowy (oczy, nos, uszy, - są albo ich nie ma, jakie są ) wymyśla rekwizyty, decyduje się n a określone kolory, materiały. No i potem zaczyna się głowny proces w tworzeniu stracha czyli strzępienie. STRZĘPIENIE jest jakby odwzorowaniem własnych / cudzych / uniwersalnych frustracji - sposób cięcia i strzępienie zależy od temperamentu i fantazji autora (kwestia do dopracowAnia). Efektem jest stworzenie stracha. Autor mówi: "Stworzyłem cię, więc mam nad tobą władzę ale i mam obowiązek się tobą zaopiekować. Mimo żeś taki obszarpany - będą z ciebie ludzie" etc. Reasumując rzecz ma się następująco: STRACH --> uświadomienie sobie , że strach jest jaky odwrotnością jakiejś niezrealizowanej POTRZEBY --> uświadomić sobie co to za potrzeba czy zespół potrzeb --> należy WALCZYĆ o realizację (WOjownik) Czyli wychodząc od strachu jako niechcianej emocji dochodzimy poprzez nadanie realnej twarzy tej maszkarze , do stworzenia z tej poszarpanej mary madrego wojownika. Inaczej mówiąc: skierowaliśmy złą moc przeciw niej samej. Cd Nasz ulubiony ciąg dalszy: Wróciliśmy do naszych Wigwamów. Między swoimi podróżami zawitała Kolec Kaktusa. Prosto z Anglii. Czyta naszą kronikę , ogląda zdjęcia i .....skąd wiedzieliście o Strachach? Na początku sierpnia oglądałam Festiwal Strachów w malutkim miasteczku w Kornwalii. Tam cały rok przygotowują się do wystawienia swojego stracha. Był nawet Strach Na Łodce . Nazywało się to SCARY KRO FESTIVAL czy jakoś tak. Niestety zapomniałam nazwy miasteczka. Na pewno było malutkie, czyściutkie i bardzo Straszne. Każde miasteczko chce z czegoś słynąć. A jak nie ma sławnego człowieka ani sławnego miejsca, to Straszy. KOlec Kaktusa telepatycznie przekazała nam indiańskim sposobem wić o Strachach –dlatego nie mogliśmy nic innego tylko spędzić Straszne Warsztaty we Strasznym HOW . Nasze strachy mogą dobarwić koloryt lokalny HOWNESS. Można je przywiazać do TUBYLCZYCH drzew –wg pomysłu okolicznej ludności. Jednak po Mokrych Stopach –chcemy je przechować do następnego roku jako kontynuację WARSZTATÓW STRACHÓW POLNYCH , WODNYCH...I INNYCH ŻYWIOŁÓW. Bo wbrew pozorom Strach powstaje długo........ UDZIAŁ HARCERZY W CAŁYM PRZEDSIĘWZIECIU: Domyślamy się, że Harcerze to też ludzie, i też się boją różnych rzeczy. W podzięce za gościnę ofiarowujemy im te Strachy jako symbol oswojonych i zmienionych w wojowników strachów, aby im pomagały w pokonywaniu samych siebie etc. Korowód strachów po HOW na odczynienie uroków Ewentualne spalenie strachów po całej imprezie,: czyli spopielenie - powstały popiół dociera do najbardziej odległych zakątków - symbolizuje rozsianie wojowników wśród tchórzliwych ludzi* -np. STRACHY stacjonarnie jako drogowskazy -strachy jako Tło –Miś do Robienia Strasznych Pamiątkowych Zdjęć -Jeden ze strachów został nazwany przez DUŻYNĘ WALENI „Strach Stach” -myślę, że powinien do nich już należeć na zasadzie 'każdy ma swojego Stracha", tak jak każdy powinien mieć swój Totem -drużyna Walenii wyprowadziła Strachy do Portu –są zdjęcia Strach Polny jako Brat Łata * wątek dobry jako haepening ale w świetle nowych okoliczności proponuję nie palić Mamy nowe pomysły na nowe strachy. „Strachy Polne strzegły ludzkiego dobra stawiane na polach, kartofliskach, sadach, a nawet w konarach jabłoni czy wiśni. Stały te strachy, wyciągając szeroko ramiona, twarzą zwrócone na południe, dziwacznie przybrane w szmaty, znoszone części odzieży......... Jackowski” Cudne są ich nazwy ludowe: BEBOKI, UROKI, PUCHEROKI....jesteśmy na tropie) Stanisław Góra Strachy polne Dostrzec piękno stracha i czuć jego duszę Na to przeżycie i ja się kuszę. Strach, straszek-frywolny Odziany w strój panny Zda się być zajęty, ale jest wolny Zajęty bo wróble odstrasza A wolny, bo przestrzeń przed nim się roztacza Strach, straszysko smutne Czasami zda się być bałamutne Odziany w surdut przez mole pożarty Słucha jesiennych jęków wiatru - to nie są żarty Lecz Ty STRACHU nie widzisz w tym nic złego Bo wolność uczuć i myśli -pociąga nie jednego O tym nie jeden człowiek śni - Lecz sen nie zawsze może być spełniony. Bo człowiek potrzebami jest zniewolony. Goni za dobrem doczesnym, nie dbając o to co piękne A piękne to: szarość i słota wiosenny promyk słońca i lata spiekota, złote kłosy żyta i smutny wygląd stracha - któremu od czasu do czasu - ktoś ręką pomacha A ręką pomacha ten - co czuje duszę STRACHA. Waldemar Jama -fotografia antropologiczne „Fantomy”, w których kontynuując swe wcześniejsze zainteresowania rejestrował w różnych regionach Polski strachy na ptaki, interesując się zawartym w nich rytuałem i towarzyszącym im zawsze pejzażem (prace czarno-białe i kolorowe). Wsrod wystawionych prac znajduje sie niezwykle ciekawy cykl, zatytulowany "Strachy". "Strachy polne to fantomy polskiego pejzazu. W ich wizerunkach widze odbicie naszej rzeczywistosci, prawie zakamuflowane portrety tych, ktorzy je stworzyli. To Wielki Teatr Polny, ktory codziennie ma premiere" - pisze autor zdjec. STRACHY POLNE Strzegły ludzkiego dobra stawiane na polach, kartofliskach, sadach, a nawet w konarach jabłoni czy wiśni. Bywały małe, ledwo widoczne z oddali i duże, trzy-, a nawet więcej metrowe. Takie nadmarionety niczym z Bread and Puppet Theater...-pamiętam - bałem się ich, choć fascynowały mnie, jak opowieści starych górali o strzygach, latawcach i czarownicach. Stały te strachy, wyciągając szeroko ramiona, twarzą zwrócone na południe, dziwacznie przybrane w szmaty, znoszone części odzieży (...) Jakby nie było, silniej działały na wyobraźnie miejskiego dziecięcia, niż na trzeźwo myślące ptaki i zwierzęta (...) Zacznijmy od nazwy. W Żywieckiem strachy zwano "bebokami" (bebokiem straszą dzieci płaczące, notował Kolberg), w Beskidzie Sądeckim - "urokami". Jan Kurkiewicz artysta-fotografik, miłośnik sztuki, jedyny, który przez lata zajmował się strachami, wiąże ich sens i genezę z magią. Podaje, iż strachy wykonywali zawsze mężczyźni, budowano je w nocy, stawiano przed świtem, twarzą do południa. W kieszeni surduta na jednym z "dziadów" (zwano je też "kulawcami", "pucherokami"), znalazł ziarna zboża, słyszał nawet jakby formuły magiczne, mamrotane w czasie stawiania stracha przez starego górala. Jackowski, fragm. "Strachy"http://www.galeria.szczyrk.pl/kohut.html
spisane: fuksja i mantykora warsztaty oswajanie lęków WISEŁKOWICZE W WIŚLE WIELKIEJ

wtorek, 27 maja 2008

nadużycia niewysłany list do Marka

Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią.
Marku, Nasz Pośle Marku, Nasz Pośle 27 ‎maja ‎2008, Nie chciałam Ci zawracać głowy, ale nie mam wyjścia. Prace z wystawy TWÓRCOWNI FormaT, którą zorganizowałeś w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Tychach czyli w galerii Strefart od pół roku sa nadal w Tychach, gdzieś zamkniete. Niestety osoba odpowiedzialna za wystawą ze strony Stowarzyszenia Strefart, Iza Wądołowska zrezygnowała z pracy w Tychach tuż po zamknięciu wystawy. W sprawie transportu „powrotnego” mieliśmy skontaktować się z Panią Prezes. Nie odpowiada na nasze listowne prośby. Popełniliśmy błąd nie spisując umowy na pismie, ze stowarzyszenie zajmie się odwozem prac, Iza była bardzo rzetelna- mówiła, że się podejmuje w pełni organizacji wystawy. Próbujemy znaleźć jakąś taksówkę- ale jak wiesz, musi być pojemna...wiąże się to z wydatkiem z naszych składek- to ostateczność, bo czujemy się zrobieni w „bambuko”, wiesz, jak to działa na naszych Twórcowników po ciężkich przejściach psychicznych. Na samo słowo „wystawa” reagują źle- a chyba nie taki cel chciałeś uzyskać, prosząc nas o wystawienie się w Tychach? Czy mógłbyś nam pomóc? Dodatkowy problem to ja- a właściwie mój brak mobilności. Nie dojechałam na wernisaż w Tychach –(więc nie miałam szans na poznanie organizatorów), bo moje nieszczęsne auto się jak zwykle zepsuło w ostatniej chwili. Nadal nie mam sprawnego auta, jeżdżę ciągle naprawianym po parę kilometrów z duszą na ramieniu . w zeszłym roku przez 3 miesiące jeżdziłam bez rejestracji, bo nikt go nie chciał zarejestrować- w koncu po znajomości jednego z twórcowników- w grudniu – ale powiedziano mi, ze w 2008 już tylko na złom!!!! Złożyłam wniosek do PFRON w ramach programu „sprawny dojazd” za późno na pierwszą edycję (dowiedziałam się za póżno), teraz ponownie, ale są stosy wniosków i rozszerzone kryteria (również dla 2 grup, i dla rodziców dzieci niepełnosprawnych...) trzeba czekać na komisję, ciągle uzupełniam jakieś papiery, bo np. zaświadczenie lekarza było o kilka dni za stare (tak jakby się coś mogło mi nagle poprawić, chciałabym) Od zeszłego roku depresja ...leżę i płaczę, to mi świetnie wychodzi... Niedawno przyszedł do nas miły chłopak z Gościa Niedzielnego, powołując się na Ciebie- zrobił dore wrazenie (pisze na laptopie, który w końcu mam ale z Internetem gorzej....)

niedziela, 24 lutego 2008

SZYB WILSON ART NAIVE -PRYWATNA GALERIA bardzo kolorowa prężnie sprzedająca obrazy... nowy rynek sztuki

Wszystkie dzieła sztuki wystawiane podczas festiwalu są sprzedawane (o ile artysta nie zadecyduje inaczej). http://artnaiffestiwal.pl/ SZYB WILSON Fundacja Eko-Art Silesia została założona w 2008 roku przez Johanna Brosa i Monikę Pacę-Bros, którzy także są właścicielami Galerii Szyb Wilson. Głównym celem Fundacji jest rewitalizacja społeczna w postindustrialnych dzielnicach Katowic poprzez sztukę. Art Brut, outsider art, sztuka naiwna, plastyka nieprofesjonalna – to tylko niektóre określenia sztuki amatorskiej, której podział jest umowny ze względu na to, że granice między tymi pojęciami są płynne, a różnice nieostre. Powszechnie przyjęta definicja mówi jednak, że sztuka naiwna to nic innego jak prostolinijne przedstawianie rzeczywistości, zazwyczaj przez artystów bez wykształcenia akademickiego. Łacińskie tłumaczenie słowa naiwny oznacza wrodzony, naturalny. Anatole Jakovsky, fundator Międzynarodowego Muzeum Sztuki Naiwnej w Nicei (1982), jako pierwszy zdefiniował sztukę naiwną. Na podstawie badań prowadzonych na sześciu kontynentach zdołał dowieść, że w sztuce naiwnej nie chodzi ani o styl, ani o szkołę. Na całym świecie można bowiem znaleźć artystów, rozwijających wszelkie walory „tego, co wrodzone”, w przeciwieństwie do malarzy, których talent bazuje na „tym, co nabyte”. Działania Jakovsky’ego rozrzeszyły kanon malarzy nurtu naiwnego, do którego początkowo należało tylko pięciu malarzy francuskich: Rousseau, Seraphine, Bouchanta, Vivina i Bombois. Plastyka nieprofesjonalna nie przynależy ani do kultury niskiej, ani do wysokiej. Oderwanie jej od oficjalnych kierunków, nurtów i stylów czyni ją w pełni niezależną. Sztuka naiwna jest przede wszystkim spontaniczna. Jej twórcy najczęściej przedstawiają świat na podstawie tego, co widzą albo tego, co zanotowali w pamięci. Często ich wizja świata jest idealistyczna. Artyści starają się opowiedzieć wszystko jak najpiękniej, używając całej gamy żywych kolorów, płaskiej plamy i wyraźnego konturu. Wspólnym mianownikiem prac artystów naiwnych jest także niezwykła dbałość o szczegóły, silna ekspresja, instynktowny dobór form i techniki. Kolejną ważną cechą sztuki naiwnej jest widoczny regionalizm – artyści często umieszczają swoje symboliczne i fantastyczne wizje na tle krajobrazu, charakterystycznego dla miejsca, w którym mieszkają. szczerość, bogata wyobraźnia, pomysłowość i wielkie poświęcenie. W swoich pracach jednoczą oni pierwiastki obyczajowości i codzienności z aspektami duchowymi i fantastycznymi.http://artnaiffestiwal.pl/aktualna-edycja-festiwalu/#o_sztuce_naiwnej Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca - dark side of the moon- słuchamy, malujemy, rysujemy, piszemy i spoglądamy na jasną stronę

czwartek, 24 stycznia 2008

HRABIA KOREK tadeusz Jackowicz Korczyński a Very Special Arts , krzyż Wolności i solidarności a SM- Sclerosis Multiplex, prosto z Księżyca ale której planety?

Korek Inżynier Poeta Kropkowicz walczący ze stwardnieniem rozsianym które przebiega dramatycznie dołując i przykuwając do pozycji horyzontalnej
Gdzież sytuuje się ta poezja ? W harmonijnym wszechświecie prostoty treści i gracji formy. On, poeta – z zawodu fizyk, z powołania... metafizyk. Łączy to czego Pan Bóg nie rozdzielił: radość ze smutkiem, ciało z duszą, Erosa z Psyche. Łączy też to co wysłowione – z tym, czego wysłowić nie sposób. Jego słowom towarzyszy... jego grafika. Świat jego znaków – pisarskich i plastycznych – stał się ogrodem Tadeuszowej kontemplacji nad naturą człowieka. To dobrze, że są tacy ogrodnicy. Marek Plura
VSA https://e-kreatywni.eu/index.php/ars-plastycznie-42/galeria-rysunkow-listopad-2008-tadeusz-jackowicz-korczynski Tadek działał w związku niezależnych studentów internowany przemarzł i zachorował na SM, praca w GCM o kulach, na wózku - wymyślał metody leczenia swojego osobistego wroga -SM 2013 otrzymał KRZYŻ SOLIDARNOŚĆ Krzyż Wolności i Solidarności (jest nagrodą dla działaczy opozycji wobec dyktatury komunistycznej), : 2013 Lista 28 odznaczonych postanowieniem z 22 sierpnia 2013 r. (Rej. 410/2013): 1. .... 9. Jackowicz-Korczyński Tadeusz Marian, 10........... BAHO- MANTYKORA i amigo bard ochojecko murckowki UCZESTNIK BIESIAD U KORKA
przyjacel zawsze wierny Sylwester Szweda
https://sylwekszweda.pl/www/php/sylwek.php Sylwester (Sylwek) Szweda. Pieśniarz, poeta, kompozytor, tłumacz tekstów poetyckich, przede wszystkim piosenek. Urodził się w piękną zimową i mroźną niedzielę o godzinie 10 rano 31 grudnia 1961 roku w Katowicach, prawie że w taksówce.
Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca MOON

środa, 14 listopada 2007

OBRAZ Jana z Elity –jaśnie BRATA ŁATY z PARKINSONem od 80-tych lat PRZYkUŁ Go Do ŁOŻKA

Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca ------
JAN KACZMAREK herbu ELITA um 2007 W 62 ROKU ŻYCIA CHORABA PARKINSONA -W CIĘŻKI STAN PACJENT LEŻĄCY Nie był romantycznym bardem, tylko bratem łatą z ulotną Satyrą reprezentującą nasze tęsknoty, słuchaliśmy Radia, a on też tam wolał pomieszkiwać na eterze. Skromny pan Janek, którego scena paraliżuje, przy radiowym sitku czuje się bosko, nabiera wiatru w żagle, sprawdza się jako tekściarz i wykonawca… Od dawna już nie występował na scenie To właśnie Kaczmarek przez długie lata był pacjentem młodej lekarki w cyklu radiowych skeczy Ewy Szumańskiej. Prawdziwym lekarzom nie udało się mu pomóc: cierpiąc na CHOROBĘ PARKINSONA, PRZYKUTY DO ŁÓŻKA, z najwyższym trudem porozumiewający się z bliskimi, CIĄGLE STARAŁ SIĘ PISAĆ na podarowanym mu przez przyjaciół laptopie. Był jednym z założycieli Kabaretu Elita (wraz z Tadeuszem Drozdą, Jerzym Skoczylasem i Romanem Gerczakiem). W latach 70., 80. i 90. XX w. współpracował z Andrzejem Waligórskim i Studiem 202 w Polskim Radiu Wrocław. Jednym z najbardziej znanych słuchowisk z jego udziałem jest seria „Z PAMIĘTNIKA MŁODEJ LEKARKI” (wraz z Ewą Szumańską). Jan Kaczmarek : „KURNA CHATA”- W 1971 r. w Opolu Kaczmarek - absolwent elektroniki na Politechnice Wrocławskiej obdarzony fizjonomią i głosem cokolwiek nieestradowymi - w kaszkiecie na głowie i z odrapaną gitarą w ręku zaśpiewał, z męskim chórkiem za plecami, piosenkę z chwytliwym refrenem "A mnie się marzy kurna chata"..
.... „Zerowy bilans, czyli pero, pero”, „Czego się boisz głupia”, „Ballada o mleczarzu” czy „DO SERCA PRZYTUL PSA weż NA KOLANA KOTA”, a także opowiadań (Nasza naturalna sztuczność; KAW; 1980) i felietonów. błyskotliwy, nieustannie zaskakiwał skojarzeniami. Zmarł 14 listopada 2007 w wieku 62 lat. Przyczyną śmierci była CHOROBA PARKINSONA, na którą chorował od połowy lat 80,,,,Kaczmarek śpiewał o zwykłych sprawach. Zasłynął w latach 70. na festiwalu w Opolu, gdzie wraz z "Kabaretem Elita" zaśpiewał ”KURNĄ CHATĘ” - satyryczny song Polaka zmęczonego propagandą, marzącego o alienacji, o powrocie do natury, o odcięciu od urzędowego bełkotu, ”paragonów, paragrafów i wywieszek”. PROFETYCZNY SONG Proroczy proekologizm wyraża jego piosenka ”Do serca przytul psa”, w której namawiał do wielbienia natury póki czas:
Zanim zdechnie w oceanie struty ropą śledź ostatni A ostatniej trawy źdźbło przykryje pył, Zanim w Leśniczówce Pranie gigantyczny motel stanie, Zanim ciszę leśną zmąci jazgot pił, Zanim zniknie pod betonem osiedlowych skwerków reszta, A w piwnicy odda ducha SZARA MYSZ, Zanim wszystko co zielone, co w pachnącej trawie mieszka Na podeszwach rozniesiemy wzdłuż i wszerz. Do serca PRZYTULPSA, Weź NA KOLANA KOTA, Weź lupę popatrz - PCHŁA! Daj spokój, pchła to też istota. Za oknem zasadź BLUSZCZ, Niech się gadzina wije, A kiedy ciemno już i wszyscy śpią, I matka śpi, ojciec śpi, babcia śpi, córka śpi, żona śpi - Zapylaj GEORGINIE. Nim zatruje aerozol do cna życie MORSKIM ŚWINKOM I przesłoni góry ciąg dymiących hałd, Nim słowiki i skowronki stracą głosy i umilkną W metalicznym ryku rozwydrzonych aut. Nim karmiona sztucznie KROWA Da zielone, chude mleko, Zanim wzruszysz się wąchając sztuczny kwiat. Zanim naturalny erzac w krew ci wejdzie tak daleko, Że polubisz plastykowy, śmieszny świat. Do serca przytul psa, Weź na kolana kota, Weź lupę, popatrz - pchła! Daj spokój, pchła to też istota. W JEŻYNY nura daj Lub usiądź NA MROWISKU. To może nie jest raj, lecz trwaj tam, trwaj, w jeżynach trwaj, Wiosna, maj, a ty trwaj! A ty trwaj, a ty trwaj! Bo to jest w końcu - wszystko..(((((((((( Umarł fantastyczny artysta, który mieścił się w piątce najwybitniejszych twórców piosenki poetyckiej młodszego pokolenia-WTEDY guru, TRWAŁ PRL KOMUNA.... Tak, właśnie młodszego, po Tuwimie, Gałczyńskim to on wraz z Koftą, Grechutą, Młynarskim i Osiecką stworzyli nową jakość poezji śpiewaneJ Tekst pochodzi z
https://www.tekstowo.pl/piosenka,kabaret_elita,do_serca_przytul_psa.html

...............1971............KURNA CHATA A mnie się marzy kurna chata Zwyczajna izba zbita z prostych desek Żeby się odciąć od całego świata Od paragonów, paragrafów i wywieszek Zaszyć się w kącie w kupie liści Tak, żeby tylko koniec nosa było widać Nic nie zamiatać, nic nie czyścić Nie kombinować, co się jeszcze może przydać Kiełkuje tu i tam tymotka Na klepisku rośnie czterolistna koniczyna Nie myśli się o ścisku, o wycisku Nic się o czternastej nie zaczyna Wolno grubieją ci paluszki I wolno rosną kędzierzawej brody pukle Niszczeją zgrzebne ciuszki A tobie nie żal nadziewanych pączków z lukrem A mnie się marzy kurna chata I trzaskające w kurnym piecu smolne pieńki I dochodzący głos kolegów "Pójdźmy wszyscy do stajenki..." Gdzieś tam prezydent zbiegł w szlafroku Gdzieś tam przyjęli jako wskaźnik stopę zysku Pięć wizyt, sześć wyroków Ktoś przez pomyłkę rekord świata pobił w dysku A tu tymotka wprost z podłogi Strzela w niebo i lwie paszcze rosną dzikie I sercu drogiej nie masz tu załogi Tutaj możesz się nie liczyć z nikim Budzi cię leśnych ptasząt duet Więc się przeciągasz, a stwierdziwszy ssanie w dołku Przyswajasz razową bułę I zaraz lżej ci na tym ziemskim łez padołku..............https://www.tekstowo.pl/piosenka,jan_kaczmarek,kurna_chata.html

sobota, 28 lipca 2007

Zbigniew Herbert -OBRAZ Pan Cogito od euforii do dna- choroba dwubiegunowa

Zbigniew Herbert Jeden z najwybitniejszych polskich poetów XX w. zmagał się z depresją przez długie lata. W latach 60. Herbert cierpiał na psychozę maniakalno-depresyjną, oznacza to, że raz miewał etapy euforii, kiedy świat widział w pozytywnych barwach, natomiast później wszystko przybierało negatywne wizje. Herbert w czasie choroby miał ograniczone zdolności literackie, bardzo trudno było mu napisać kilka sensownych zdań, gdyż nie był w stanie w żaden sposób się skoncentrować. Niestety, w ubiegłym wieku bardzo mało wiedziano o chorobie dwubiegunowej, dlatego leczenie pisarza było niemożliwe. Andrzej Franaszek w biografii Zbigniewa Herberta podkreśla, że pisarz chciał tworzyć i starał się to robić, podczas spokojnych etapów swojej choroby, które zdarzały się niezwykle rzadko.
Spekuluje, że być może refleksyjny styl, w jakim napisany jest „Pan Cogito”, wynikał z potrzeby wyciszenia umysłu oraz nabrania pewności. Pomysł na postać Pana Cogito (ZH: „jegomość w naszym krytycznym wieku i naszych krytycznych czasach”,,jegomość w naszym wieku, który stara się walczyć z rozpaczą”) Herbert zanotował w Kazimierzu nad Wisłą prawdopodobnie pod koniec września 1962 roku: ,,Pan Cogito – cykl poetycki o przygodach świadomości; od prostych – postrzeżenie, wyobrażenie do halucynacji, ekstaz mistycznyc Badacze literatury określają postać Pana Cogito jako tzw. personę. Według innych (lub wymiennie) – dzięki zabiegowi swojego twórcy zakłada ona tzw. maskę (jest maską liryczną autora), by komentować i analizować rzeczywistość[1]. Sam Zbigniew Herbert zgadzał się na tę interpretację, ale też bardziej skłaniał się do określenia Pana Cogito jako „metody”, która pozwala odizolować się, zobiektywizować to, co jest wstydliwe, jednostkowe, podmiotowe[4]. Postać Pana Cogito przygląda się światu z obiektywizmem, zwraca się także często w przeszłość (np. wiersz Kaligula) natomiast stosunek autora do stworzonej postaci jest pełen dystansu i ironii
Herbert był zdecydowanie bardziej człowiekiem niepokoju niż stabilności.Przez ponad trzydzieści lat zmagał się z chorobą dwubiegunową afektywną. Żył w upiornym rytmie oczekiwania na falę depresji, która prędzej czy później musi przyjść. I to naprawdę poważnej depresji - takiej, która człowieka miażdży i przykuwa do łóżka (wywiad z Franaszkiem) 28 lipca 1998; Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca

środa, 25 stycznia 2006

wirginia cierpiąca z powodu choroby afektywnej dwubiegunowej, która rzutowała na jej życie i twórczość

Adeline VIRGINIA WOOLF z domu Stephen (ur. 25 stycznia 1882 w Londynie,– angielska pisarka i feministka, Nagła śmierć matki z powodu grypy i przyrodniej siostry Stelli dwa lata później były przyczyną pierwszego z kilku załamań nerwowych Virginii. Śmierć jej ojca w roku 1904 spowodowała jej najbardziej niepokojące załamanie nerwowe i została ona na krótki czas umieszczona w zakładzie psychiatrycznym.;;;;;; postrzega się Virginię jako osobę cierpiącą z powodu choroby afektywnej dwubiegunowej, która rzutowała na jej życie i twórczość i ostatecznie doprowadziła ją do samobójstwa. Pod koniec 1940 Virginia miała kolejny silny atak nerwowy. Tym razem czuła, że nie jest w stanie wyzdrowieć. 28 marca 1941, w wieku 59 lat, napełniła kieszenie kamieniami i rzuciła się do rzeki Ouse, nieopodal jej domu w Rodmell. Pozostawiła dwa listy pożegnalne: jeden dla swojej siostry Vanessy, a drugi dla swojego męża. Najdroższy, jestem pewna, że znów tracę zmysły. Czuję, że nie damy rady przejść przez te kolejne trudne chwile. I że tym razem nie wyzdrowieję. Zaczynam słyszeć głosy i nie mogę się skoncentrować. Więc robię to, co uważam za najlepsze. Dałeś mi radość największą z możliwych. Byłeś w każdy możliwy sposób wszystkim, kim każdy mógł być. Nie sądzę, że dwoje ludzi mogło być szczęśliwsi, aż przyszła ta straszliwa choroba. Nie mogę już dłużej walczyć. Wiem, że niszczę twoje życie, że beze mnie mógłbyś pracować. I będziesz, wiem to. Jak widzisz, nie umiem nawet poprawnie tego napisać. Nie mogę czytać. Chcę tylko powiedzieć, że całą radość mojego życia zawdzięczam tobie. Byłeś względem mnie niesamowicie cierpliwy i niewiarygodnie dobry. Chcę powiedzieć, że – wszyscy to wiedzą. Gdyby ktokolwiek mógł mnie uratować, byłbyś to ty. Nie mam już nic oprócz pewności, że jesteś dobry. Nie mogę dłużej niszczyć ci życia. Nie sądzę, że dwoje ludzi mogło być szczęśliwszymi, niż my byliśmy. W." (tłumaczenie własne) oryginalny cytat: "Dearest, I feel certain that I am going mad again. I feel we can't go through another of those terrible times. And I shan't recover this time. I begin to hear voices, and I can't concentrate. So I am doing what seems the best thing to do. You have given me the greatest possible happiness. You have been in every way all that anyone could be. I don't think two people could have been happier 'til this terrible disease came. I can't fight any longer. I know that I am spoiling your life, that without me you could work. And you will I know. You see I can't even write this properly. I can't read. What I want to say is I owe all the happiness of my life to you. You have been entirely patient with me and incredibly good. I want to say that – everybody knows it. If anybody could have saved me it would have been you. Everything has gone from me but the certainty of your goodness. I can't go on spoiling your life any longer. I don't think two people could have been happier than we have been. V." (The Letters of Virginia Woolf, vol. VI, p. 481) moon Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca

piątek, 6 stycznia 2006

Galernicy Wrażliwości czyli MY Odmieńcy Inni wg Marii Janion, guru przełomu tysiąclecia

Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Odrodzenie Nowego Księżyca
GALERNICY WRAŻLIWOŚCI
Publikowane w tym tomie materiały - studia, szkice tłumaczenia, dyskusje - to plon konwersatoriów Na Uniwersytecie Gdańskim przez PROF. DR MARIĘ JANION . w tytule jednej z najsłynniejszych książek nazwała „odnawianiem znaczeń, czyli łamaniem utartych stereotypów odczytywania literatury, szukając w niej, ciągle od nowa, ciągle z innego punktu widzenia, tego, co obce, inne, ukryte, nieświadome i niewydobyte. „ Każdy z tomów serii "TRANSGRESJE" to swoiste przekroczenie granic: przekraczanie siebie, norm, konwencji, ról, przyjętych wyobrażeń pokonywania tego, co dane i gotowe przez ludzi, którzy chcieli przejść "NA DRUGĄ STRONĘ", przemknąć poza horyzont. seria TRANSGRESJE, - Tytuły poszczególnych tomów układają się w zestaw najważniejszych tematów nowożytnej antropologii: „Galernicy wrażliwości”, „Osoby”, „Maski”, „Odmieńcy”, „Dzieci”.: „Galernicy wrażliwości”, „Odmieńcy”, „Osoby”, „Maski”, „Dzieci”, wyznaczały nowatorskie sposoby uprawiania historii literatury https://janion.pl/seminarium transgresja i literatura –grzegorz pertek TRANSGRESJA .. ze swobodnym użyciem terminu, odnoszącym się głównie do PRZEKROCZEŃ DOKONYWANYCH W OBSZARZE EGZYSTENCJI (LITERATURA JAKO ZAPIS); Przestrzenią dyskursu zawiaduje nieustanna oscylacja sensu transgresji między dwoma zasadniczymi obszarami: egzystencjalnym (doświadczenie) oraz tekstualnym (forma). stwierdza Romana Kolarzowa, że „pojęcie to stało się jednym z tych słów-kluczy, które nadużywane w przeświadczeniu, że «pasują do wszystkiego», w końcu stają się wytrychami”3. W istocie mowa tu o „naukowej katachrezie”, która rodzi sytuację paradoksalną: z jednej strony bowiem transgresja jest terminem niesamowicie popularnym i modnym, z drugiej zaś – słabo zdefiniowanym, niejasnym, najczęściej odsyłającym do nieuchwytnych zjawisk, do sfery niewyrażalnych doświadczeń jednostki, za czym skrywa się wciąż żywe przekonanie, że pisać o transgresji to tyle, co zdradzić ją od pierwszego słowa. To wzmożone zainteresowanie transgresją ma także swoją specyfikę, której wyznaczniki chciałbym wskazać, a która w dużej mierze wynika z faktu, że „problematyka przekroczeń – – to dziś chleb powszedni popkultury używając słów Nycza, o „rozległe i nieostre continuum zróżnicowanych przypadków” Guru przełomu tysiąclecia https://rcin.org.pl/Content/65232/WA248_72545_P-I-2524_helbig-guru_o.pdf Centralną kategorią takiego modelu humanistyki jest interpretacja, określana również jako „odsłonięcie ukrytego". Związane z New Age'owskim postulatem zerwania z wszelką tabuizacją odsłonięcie odgrywa w dyskursie Marii Janion - jako wspólny mianownik hermeneutyki (odsłonięcie ukrytego sensu), marksizmu (odsłonięcie prawdy drogą rewolucji) oraz psychoanalizy (odsłonięcie podświadomości), fundamentalną rolę. Dążąc do „odsłonięcia" badacz humanistyczny powinien, jak postulują Janion i New Age, nie tyle kierować się rygorystycznymi regułami logiki, ile poznaniem intuicyjnym, implikującym zatarcie granic między nauką, sztuką i życiem: Posługujemy się nim [pojęciem intuicji humanistycznej, B.H-M] [...] w życiu potocznym, nie wiem, dlaczego mielibyśmy zrezygnować zeń w nauce. W imię rygorystycznego przedziału między nauką a życiem? Wydaje się, że humanistyka [...] zmierza do przełamania takich podziałów - i ja zaliczam to do jej największych zasług” Maria Janion „mówi" dyskursem New Age: przełom, rozpad, wolność, przewartościowanie. Jej zdaniem to Wielka Rewolucja Francuska zapoczątkowała refleksję Europejczyków na temat rozdwojenia, rozdarcia, dezintegracji, skłócenia ze sobą nowożytnego człowieka, wygnańca z Arkadii. Przywróceniu jedności, czyli zbawieniu i integracji rozdartego człowieka służyć powinny, powołując się na Schillera i jego koncepcję zsekularyzowanego raju na ziemi, m.in. sztuka i humanistyka. Idea zbawienia ziemskiego koresponduje z nowożytnym wyobrażeniem o boskości człowieka, jego równości wobec Boga. Wrogiej tego typu wyobrażeniom religii chrześcijańskiej przeciwstawia Janion bardzo popularny w okresie romantyzmu i preferowany przez nią gnostycyzm, niezwykle istotny punkt odniesienia ruchu Nowej Ery… w „LITERATURA I ANTY PSYCHIATRIA" (Colloquia Gdańskie), manifestuje się obraz świata alternatywny wobec dwu dominujących w ówczesnej kulturze polskiej dyskursów - oficjalnego, socjalistyczno-totalitarnego z jednej strony, i nieoficjalnego, opozycyjnego, katolicko-patriarchalnego z drugiej, wykluczających z pola widzenia m.in. sferę ludzkiej cielesności…. galernicy
Tom Galernicy wrażliwości, poświęcony jest SZALEŃSTWU- teksty literackie z różnych epok, których dominantą konstrukcyjną są opozycje semantyczne romantycznej proweniencji typu: „indywiduum-społeczeństwo", „szaleństwonorma", „genialność-przeciętność", „serce-rozum", przy czym charakterystyczne jest podniesienie rangi szaleństwa oraz zastosowanie inwersji znaczeń „szalony" i „normalny". Wybrane teksty sugerują, iż szalona jest ograniczona, pruderyjna, spętana stereotypowymi wyobrażeniami większość społeczeństwa (np. lekarze w domach wariatów), za normalnych natomiast uważać można ODMIEŃCÓW, ludzi INNYCH, obcych, nonkonformistów o wielkiej wrażliwości, skazanych przez społeczeństwo na izolację i poddawanych otępiającemu leczeniu farmakologicznemu, tych, którzy „więcej czują, inaczej rozumieją i dlatego bardziej cierpią, a których często nazywamy schizofrenikami" . obraz dwu legendarnyCH ofiar zakłamanego społeczeństwa nie tolerującego nieprzystosowanych, wypadają cych z roli autsajderów. Jest to postać Kaspara Hausera, oraz francuskiej pisarki Emmy Santos, która w książce Źle wykastrowana przeciwstawia się instytucjonalizacji i przemocy w zakładach dla obłąkanych, oskarżając społeczeństwo o ucisk i urzeczowienie jednostki. ...dochodzą do głosu przedstawiciele antypsychiatrii, podkreślający związek między rozwojem choroby psychicznej a przemocą wywieraną na jednostkę przez rodzinę oraz wszelkie instytucje. ..m in. artykuł T. Szasza Choroba psychiczna. Mit współczesny?, postulujący traktowanie schizofrenii nie jako choroby, lecz jako walki o sens życia i znalezienie samego siebie. a w „Transgresjach" teza innego przedstawiciela antypsychiatrii, D. Coopera, ukazującą zawłaszczający indywiduum obszar instytucjonalny (szkołę, rodzinę) w bardzo negatywnym świetle. Obszar ten kojarzony jest tutaj, podobnie jak M. Ferguson , z „więzienną celą" oraz polem semantycznym śmierci: [...] żyjemy życiem, które od narodzin do śmierci jest zaszufladkowane. Wprost z łona matki dostajemy się do przegródki rodziny, z której przenosimy się do przegródki szkoły. W chwili kiedy opuszczamy szkołę, jesteśmy już tak uwarunkowani na przebywanie w przegródce, że zaczynamy budować wokół siebie własną przegródkę, więzienie, pudełko - aż w końcu, z ulgą, spoczywamy w trumnie czy w piecu// Powstanie schizofrenii antypsychiatria wiąże z zakłóceniami w stosunkach interpersonalnych, np. między członkami rodziny. Zarówno D. Cooper, jak i R.D. Laing oraz C. Delacampagne mówią o „przypisywaniu obłędu" przez otoczenie i o przytłaczającej przemocy miłości rodzicielskiej. Rodzina oraz zinstytucjonalizowane społeczeństwo - to - „struktura represyjna", która - uwewnętrzniona przez indywiduum i manifestująca się np. wpojonym poczuciem winy w dziedzinie seksu - sprzeniewierza się dążeniu do szczęścia, tożsamości i pełni życia jednostki. Przedmiotem typowo New /4ge'owskiej krytyki seminarzystów jest także zimna, nieludzka ideologia medyczna z jej wizją człowieka zredukowanego do procesów fizjologicznych. Dla przywoływanego w tym kontekście R. Jaccarda choroba psychiczna to stan twórczy. Leczenie farmakologiczne, zwane „medykalizacją konfliktu duchowego", pozbawia człowieka jego autonomii, „wywłaszcza" go z choroby psychicznej, która być może przyniosłaby nowy sens życia Seks jako możliwość przeniesienia transgresji na drugą stronę bytu jest tematem tomu ODMIEŃCY . teksty m.in. Artauda, Baudelaire'a, Nietzschego, Wojaczka, Komornickiej - erotyka nierozerwalnie wiąże się z cierpieniem, nienawiścią, obłędem i śmiercią. .. przywoływany romantyczny mit Androgyne o pierwotnej jedności męskiego i żeńskiego pierwiastka w człowieku i brzemiennym w skutki rozszczepieniu płci przez Boga, ku wiecznej tęsknocie i męce rozdartego odtąd człowieka. .. Przywoływane w antologii cytaty Nietzschego podkreślają represyjny charakter chrześcijaństwa wobec zdegradowanej do roli GRZECHU seksualności/ / trzy sylwetki odmieńców: Adelę Hugo, Marię Komornicką oraz Jean Geneta. Szalona z nieodwzajemnionej miłości Adela Hugo, walcząca o prawo do bycia sobą, a nie tylko córką pisarza, Do problemu tego wróci Janion w Kobietach i duchu inności…
zamknięta w domu wariatów Maria Komornicka //świadectwo dramatycznej walki o egzystencję, tożsamość i autentyczność, świadectwo „poszukiwania samego siebie, własnej prawdy nawet za cenę obłędu" . W życiu tych obu Osób urodzonych jako kobiety , wyzwalających się z pęt społecznych i tworzących „mitologię prywatną", kobiet manifestuje się protest przeciwko przydzielonej kobiecie roli oraz zaciekła, męczeńska, tragiczna troska o „przekuwanie biografii w egzystencję", „świadomości fałszywej w egzystencję prawdziwą". Szczególnie podkreśla się związek eksperymentu Komornickiej, która poprzez spirytualistyczne przeżycie transformacji w istotę męską, poprzez rozpacz i spoglądanie w „otchłanie egzystencji i seksualności" doszła do głębokiego duchowego samopoznania i akceptacji ży cia, z koncepcją doświadczenia wewnętrznego Lainga. Los Komornickiej staje się też niejako ilustracją wypowiedzi Szasza, iż człowiek, który źle odgrywa swą rolę społeczną i na poważnie szuka sensu w życiu, przez większość ludzi uznany zostaje za wariata.Piotr Odmieniec Włast, Maryja Jakubina Komornicka (ur. 25 lipca 1876 w Grabowie nad Pilicą,– polski pisarz młodopolski, tłumacz i krytyk literacki. Przez pierwsze 30 lat życia funkcjonował jako kobieta – Maria , odrzuciwszy tę tożsamość w 1907: w 1907 w hotelu Bazar w Poznaniu - Włast spalił w piecu kobiece suknie i ogłosił się mężczyzną. Od tej pory nosił wyłącznie męskie stroje, palił fajkę, skrócił włosy, usunął uzębienie (by uzyskać nowy wyraz twarzy) i używał konsekwentnie nazwiska Piotr Odmieniec Włast. Prof. Bogdan Zakrzewski wspominał, że Piotr był przyjaznym i bardzo ciekawym rozmówcą, jego jedynym warunkiem było, aby zwracając się doń, zachowywać męską formę[.Uznany przez rodzinę za obłąkanego, w latach 1907–1914 przebywał w sanatoriach i szpitalach. W 1914 wrócił do rodzinnego Grabowa, pisał ostatnie dzieło, Xięga poezji idyllicznej- Zdaje mi się, że jutro do mnie należy 1899... - zupełnie zapomniany(a). . Zmarł(a) w zakładzie leczniczym w Izabelinie zm. 8 marca 1949 .......W powszechnej opinii nadal jednak uznaje się go za kobietę.
Tomasik w swojej książce zastanawiał się: „Otwarte pozostaje pytanie, czy Włastowi w jego metamorfozie bardziej chodziło o stanie się mężczyzną, czy po prostu człowiekiem” jako, że w owych czasach kobieta de facto była podczłowiekiem, na co zwracała uwagę także m.in. Zofia Nałkowska... + aneks 2020 Maria Janion Umarła w trakcie tytanicznej pracy w labiryncie z książsek w 93 rz

środa, 24 sierpnia 2005

krzesła do nauki

Księżyc ma dwie strony -jasną i ciemną. Każda jest potrzebna do bycia pełnią. Błękitny ptak Krzesła do nauki Katowicka "Gazeta Wyborcza" i Śląski Fundusz Stypendialny licytują artystyczne krzesła 2005-08-24, 08:43 W niedzielę, 28 sierpnia 2005, w katowickim Parku Kościuszki, "Gazeta Wyborcza" organizuje licytację krzeseł zbieranych w ramach akcji "Krzesła do Nauki". Dochód z licytacji przeznaczony jest na fundusz stypendialny dla najzdolniejszych i najuboższych studentów ze Śląska. AUKCJĘ PROWADZI KRYSTYNA BOCHENEK, mżawka, a mimo to mnóstwo ludzi siedzi na krzesłach. krzesła kolejno są pokazywane przez parę ubraną w śląskie stroje. nasz Ptak był ostatnim licytowanym "krzesłem do nauki" z trudem podniesiony w górę. trzeba było kończyć, bo miał się zacząć koncert....więc własciwie bez licytacji kupiła go nieznana nam blondynka za wywoławczą cenę 300 zł. patrz
twórcownia
niestety
posty mogły zniknąć